Wieści z Bordeaux - Mission Ad Gentes BordeauxAlicja i Piotr Skurczyńscy to rodzina z Fregaty, która rozeznając swoje powołanie w Kościele (przyp. KKK, 2205), we wrześniu 2018 roku, wyjechała na misję do Francji. Skurczyńscy wybrali się tam ze wszystkimi dziećmi, których mają sześcioro, a ich zadaniem jest po prostu życie codzienne, ale w nowej lokalizacji. To tzw. “missio ad gentes” – owoc Drogi Neokatechumenalnej, polega na stworzeniu malutkiej nowej wspólnoty chrześcijańskiej w miejscu zdechrystianizowanym lub pogańskim.


Skurczyńscy są od lat związani z Fregatą, dlatego z radością publikujemy fragmenty ich listów, to nasi pierwsi zagraniczni korespondenci w redakcji!

Mamy nadzieję, że “Wieści z Bordeaux” będą stałą rubryką w naszym piśmie.


Kochani!
Niestety, burzliwy mamy czas – dopiero siadłam do pisania. Ciągle prowadzimy koczowniczy tryb życia: to już VII miejsce, gdzie nocujemy od wyjazdu z PL. W końcu dostaliśmy od kurii przydział na domek do końca czerwca w Cantenac. Jest to były dom dziecka, a więc wielki salon z kominkiem, gdzie będzie nasza wspólnota ad gentes miała sprawowane Eucharystie, kuchnia do masowego żywienia i łazienka z 2 prysznicami i 3 umywalkami.

Szkoda, by ta przestrzeń miała się marnować- zapraszamy gości z Polski. Nad ocean tylko 40 minutek.

Wieści z Bordeaux

Dużo jest zawirowań wokół pracy ojca rodziny, spraw tzw. papierkowych, bo biurokracja jest tutaj wysoko rozwinięta, o czym nas ostrzegano.
Ale Pan nas pokrzepia… widokami dziewiczej przyrody, kąpielą w Morzu Śródziemnym pod koniec października, gościnnością ludzi, szczególnie lekarskiego małżeństwa Colavolpe. Już drugiego dnia po „zlądowaniu” okazało się, że administrator miejsca, które zaproponowano nam na mieszkanie, wycofał się z umowy (pisząc delikatnie).

I właśnie wtedy Pan Bóg przewidział dla nas taki niespodziewany ratunek.

Nasza pierwsza projekcja legła w gruzach, ale obcy ludzie z parafii – ’z ulicy’ – zaproponowali nam wspólne mieszkanie, wspierają naukę francuskiego, podzielili się nawet z nami warzywami i… psem Nelsonem{…} I wytrzymali z nami okrągłe 40 dni, aż do czasu, kiedy możliwa się stała przeprowadzka do Cantenac. Z odległego o 3h jazdy Bayonne przybyli zaś seminarzyści w liczbie 6 dzielnych chłopaków i wysprzątali te opuszczone od dawna przestrzenie (wyobraźcie sobie taki cud!). Odpowiedzialny (osoba ze wspólnoty zajmująca się sprawami organizacyjnymi przyp. red.) nas wcześniej uspokajał, że „nie zostawią nas z tym smokiem” – to tak w dosłownym tłumaczeniu – kiedy robiliśmy pierwszy rekonesans na nowym
miejscu. A ja się bałam, że będziemy musieli tam działać tygodniami. Przybyła też camion z Montpellier z darowanymi meblami, zatem wkrótce nastąpi uroczysta przeprowadzka.

Stanie się też możliwe wysłanie dzieci do szkoły, gdyż to mer miasteczka udziela tej zgody min. na podstawie zaświadczenia o zakwaterowaniu.

Wieści z Bordeaux

Czeka nas więc poważna próba. Ewa uczy się na pamięć pomocnych zwrotów: „A jak mam powiedzieć do pani, że już chcę iść do mamy?”, a Krysia i Wanda trenują francuską kaligrafię. Gospodyni zdobyła dla niej kolorowe biureczko, więc nasza radosna, jasnowłosa dziewczynka jest pełna zapału. Edukacja w domu, z lekcjami internetowymi co jakiś czas, nie należy do łatwych. Przy jednym stole spotykają się bardzo sprzeczne interesy dzieci na różnym poziomie. A jeśli pozwalałam im się rozejść, konieczne było nieustanne kontrolowanie uczniów (z Sarą na plecach, Ewą za oknem i gotującą się zupą), gdyż kolekcje komiksów i inne ciekawe zabawki dzieci gospodarzy stanowią silną pokusę, ma się rozumieć… Ubolewam, że nie jestem w stanie każdego z osobna pozdrowić, podpytać JAK TAM życie się toczy.

BARDZO tęsknimy za nowinkami i cieszymy się z każdej wieści z kraju.

Czytamy to potem na głos, o ile jest dla uszu dzieci, w aucie podczas przejazdów taaak bardzo tu długich. (…)
Pokój Wam. La Paix de Christ avec Vous
Skurczyńscy A+P


P. S. Powyższa wiadomość pochodzi z początków listopada. Teraz już dziewczynki i Tadek mają za sobą 4 tygodnie nauki w szkole, Ewa dzielnie chodzi… BEZ worka {bo butów tu się nie zmienia}, a Antek po spotkaniu ewaluacyjnym w tutejszym kuratorium i czekaniu, dostał w końcu zaproszenie listowne z college’u 🙂
NR

Napisany przez Alicja i Piotr Skurczyńscy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *