
jest rzecz wspólna, która może nam pomagać, abyśmy powierzone obowiązki mogli wykonywać lepiej, nieco pewniej i mniej “na oślep”. To doświadczenie.
Wszyscy powyżsi prelegenci w większym lub mniejszym stopniu związali swoje życie ze szkołami podobnymi do naszej, jako rodzice, wychowawcy, kapelani. Każda z tych osób, z oczywistych powodów, postrzega szkołę z nieco innej perspektywy. Trudno jest oczywiście wyrokować, która z owych perspektyw jest lepsza by mieć najpełniejszy obraz funkcjonowania szkoły, natomiast pewne jest, że owe punkty widzenia są ogromnie cenne i warto je poznać. Właśnie z doświadczenia naszych gości (i nie tylko, bo w czasie konferencji było naprawdę wiele okazji do rozmów w kuluarach (m. in. na wspaniałych tarasach OBC) z rodzicami z innych placówek) mogliśmy w tym dniu czerpać, aby jeszcze raz przypomnieć sobiepo co właściwie tu jestem, jaka jest wartość tego co robię i w końcu, czy to się na pewno mi (i mojej rodzinie) opłaca.
Pierwsza to kwestia zaangażowania
trochę jak ze sprzątaniem łazienek– samo się nie zrobi, ale efekt powalający – począwszy od zadowolenia żony, poprzez satysfakcję, że zrobiłem coś nie tylko dla siebie, po dumę, że mogłem zobaczyć, jak pomagają mi dzieci – tak też to widzę we wszelkich inicjatywach szkolnych. Warto się angażować, bo każda taka aktywność buduje relacje, uczy wartości, daje radość i wiele innych, bezcennych korzyści.
Druga to koszt
nawet jeśli edukacja dzieci to nie jest duży procent naszego budżetu rodzinnego, to jednak inwestujemy czas, nasze siły etc. Prawdą jest, że wychowanie zawsze kosztuje, bo, w gruncie rzeczy, trudno jest oczekiwać zysku bez inwestycji. Dobrze jest zatem inwestować.
Trzecia to cel
ten aspekt chyba mnie najbardziej dotyka. Osobiście skupiam się na codzienności, co nie wydaje mi się rzeczą złą, ale chyba po prostu niewystarczającą. Widzieć cel, do którego zmierzam, do którego zmierzają moje dzieci,którego osiągnięciem kończy się wszelkie podejmowane działanie, jest rzeczą dobrą i podtrzymującą. Dobrze jest także widzieć tę celowość w edukacji. Szczęśliwie się składa, że Fregata nie jest gdańskim wymysłem, możemy więc widzieć rodziny, które już przeszły tę drogę, słyszeć o postawach absolwentów – mieć nadzieję na równie dobre efekty.










Dodaj komentarz