Jaka jest liczba atomowa sodu? Ile ziemskich lat zajmuje Jowiszowi okrążenie Słońca? Ile kilometrów głębokości ma Rów Mariański? Która misja Apollo dotarła na księżyc? O której Miś Paddington pijał ciepłe kakao? Z ilu metrów strzela się karnego?  Z 11! OK, dziś o jedenastce. Jest taki zwrot w języku angielskim, który określa coś, co zdarzyło się w ostatniej chwili, w ostatnim momencie, można wręcz powiedzieć, że rzutem na taśmę, za pięć dwunasta, zanim będzie za późno –  „at the eleventh hour”, dosłownie – „o godzinie jedenastej”.

Ostatni będą pierwszymi

Skąd się to wzięło, dlaczego jedenasta? Źródło tego zwrotu zazwyczaj jest kojarzone z biblijną przypowieścią, którą słyszymy w liturgii słowa w XXV niedzielę zwykłą, roku liturgicznego A. Jest to znany fragment Ewangelii wg. Św. Mateusza o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-16). Opowiada on o hojnym właścicielu i ludziach, których najął do pracy przy zbiorach winogron. Dzień pracy w Palestynie rozpoczynał się rankiem, a kończył o zachodzie słońca, liczył więc około dwunastu godzin. Nietypowe we wspomnianej historii było to, że gospodarz wychodził w poszukiwaniu pracowników kilka razy – najpierw rano, później około godziny trzeciej, czyli naszej 9.00, następnie o szóstej (w południe) i dziewiątej (15.00), na koniec wyszedł również „około godziny jedenastej, spotkał innych sto­jących i zapytał ich: »Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?«. Odpowiedzieli mu: »Bo nas nikt nie najął«. Rzekł im: »Idźcie i wy do winnicy«.

Ilustracja: Providence Collection, @GoodSalt.com

 

Godzina jedenasta, a według naszego zegara piąta po południu. Czyli ta ostatnia, tuż przed zachodem słońca, tylko jedna do zakończenia dnia pracy. Zapłatą, na którą gospodarz umówił się z zatrudnionymi rano, był jeden denar. O innej zapłacie dla zatrudnionych później nie było mowy. Na koniec dnia właściciel zapłacił wszystkim robotnikom po denarze – po równo, co wzbudziło złość i zazdrość ludzi pracujących najdłużej, przez cały dzień, w upale. Ci, którzy przyszli „o godzinie jedenastej”, rzutem na taśmę załapali się na wypłatę za cały dzień pracy.

Odstająca jedenastka

Zaraz, zaraz, ale dlaczego angielskie „jedenaście” i „dwanaście” są trochę inne niż reszta liczebników w dziesiątce między 10 a 20? W angielskim, zasada tworzenia tych liczebników jest prosta: zwykle dodaje się końcówkę „-teen” do nazwy cyfr z pierwszej dziesiątki. Jednak 11 i 12 są wyjątkami! Dlaczego nie mówimy „oneteen” i „twoteen” tylko „eleven” i „twelve”? Odpowiadając na takie właśnie pytanie pewnej pięciolatki, internetowy magazyn Mental Floss wyjaśnia, że „eleven” i „twelve” pochodzą od staroangielskich (Old English) słów „endleofan” oraz „twelf”, które z kolei wywodzą się z wcześniejszych form: „ain+lif” i „twa+lif”. Co oznacza przyrostek „-lif”? Badacze języka łączą go z rdzeniem czasownika „to leave” (zostawiać). A zatem „ainlif” oznacza „one left (after ten)” – „jeden został (po dziesięciu)”. Wyobraźcie sobie średniowiecznego pasterza, który przelicza swoje stado i po policzeniu dziesięciu owiec została mu jedna („one left”) – „eleven”. Proste!

Jedenastego jedenastego o jedenastej

Liczba 11 nierozerwalnie kojarzy się też z The Armistice Day, czyli dniem rozejmu w Compiègne – kończącego I wojnę światową i pieczętującego ostateczną klęskę Niemiec. Uzgodniono go w  poniedziałek 11 listopada 1918 o godzinie 5 rano, a w życie wszedł o godzinie… 11. A zatem jedenastego dnia, jedenastego miesiąca o godzinie jedenastej. W Polsce ten dzień obchodzimy  oczywiście jako Narodowe Święto Niepodległości.

okładka ‘The New York Times’  z dnia 11 listopada 1918 roku

 

Drugie śniadanko

Ciekawostką związaną z jedenastką jest też angielskie określenie „elevenses” – w Wielkiej Brytanii i Irlandii tak określa się krótką przerwę oraz niewielki posiłek zazwyczaj spożywany w okolicach jedenastej, czyli takie nasze drugie śniadanie. W innych krajach ma on również ciekawe nazwy, na przykład w Australii i Nowej Zelandii jest to poranna herbatka („morning tea”) zwykle wypijana ok. 10.30. Amerykanie mówią na to dziś „coffee break” lecz w przeszłości była to popularna w XIX wieku przedpołudniowa przerwa na whiskey zwana właśnie „elevenses”.

Również i pewien miś pochodzący z najmroczniejszych zakątków Peru spożywał często słodkie bułeczki z rodzynkami i kakao o godzinie jedenastej na swoje „drugie śniadanko” („elevenses”) – w sklepie z antykami swojego przyjaciela, Pana Grubera. Mowa oczywiście o Misiu Paddingtonie z powieści Michaela Bonda. „Wielka to przyjemność pogawędzić sobie przy słodkiej bułeczce i filiżance kakao” – mawiał Paddington.

 „Miś zwany Paddingtonem” Michaela Bonda, ilustracja Peggy Fortnum

 

Co z tym wszystkim ma wspólnego Bilbo Baggins?

Okazuje się również, że „elevenses” było obowiązkowym punktem na liście posiłków każdego szanującego się… hobbita. Dyskutują o nich bohaterowie „Władcy Pierścienia” J.R.R. Tolkiena, hobbici Merry i Pippin, dziwiąc się, że nie każdy darzy je takimi względami jak oni.

Co więcej, cała niezwykle zawiła historia trylogii Tolkiena rozpoczyna się również od jedenastki, pamiętacie? Właściwie to od sto-jedenastki, bo w świat tej opowieści wkraczamy w momencie długo oczekiwanej zabawy zorganizowanej z okazji sto jedenastych („111th”) urodzin Bilbo Bagginsa. Ciekawe, że autor w oryginale określił te urodziny jako „eleventy first” a nie, jak byłoby poprawnie we współczesnej angielszczyźnie, „one hundred and eleventh”. Tolkien był językoznawcą i jego fascynacja tą materią to temat rzeka. Niektórzy wskazują, że zaczerpnął on ten niezwykły liczebnik ze staroangielskich form, gdzie nie było rzadkością budowanie liczebników powyżej 100 zgodnie z obowiązującymi zasadami tworzenia liczebników dziesiętnych – poprzez dodanie końcówki „-ty” („twenty”, „thrity”, „forty” itp.) – a zatem istnieje możliwość, że formy „tenty, eleventy, twelvety” rzeczywiście były kiedyś w użyciu. Ale być może to po prostu jeden z wielu jego oryginalnych językowych pomysłów.  W polskim przekładzie ta osobliwa forma traci niezwykłość, z drugiej strony, gdyby jednak przetłumaczyć ją dosłownie, byłoby coś w rodzaju „jedenaściedziesiątpierwsza”. Żaden z tłumaczy trylogii się na to nie zdecydował.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego, jak zrobić to, co wspomniany już Bilbo Baggins tuż po wygłoszeniu swojej urodzinowej mowy… zniknąć (niestety bez gandalfowych fajerwerków)!

Bilbo Baggins przemawia podczas swojego przyjęcia urodzinowego.

(fotos z filmu „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia”(2001) reż. Peter Jackson, źródło: imdb.com)

 

Źródła, z których korzystałam:

Mental Floss online magazine www.mentalfloss.com/

Tarnowski Gość.pl tarnow.gosc.pl

NowIKnow.com nowiknow.com/oneteen-and-twoteen/

Online Etymology Dictionary www.etymonline.com/word/eleven

The Guardian www.theguardian.com/uk-news/gallery/2020/nov/11/armistice-day-2020-in-pictures

The New York Times Magazine www.nytimes.com/2003/10/12/magazine/the-way-we-live-now-10-12-03-the-agri-cultural-contradictions-of-obesity.html?scp=4&sq=elevenses&st=cse

Lord of the Rings Fandom  lotr.fandom.com

Wikipedia wikipedia.org

Nigel Rees, „Cassell’s Dictionary of word and phrase origins”

J.R.R. Tolkien, „Władca Pierścieni – Drużyna Pierścienia”

Michael Bond, “Miś zwany Paddington”

 

 

 

 

 

 

Napisany przez Alicja Miluska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *